Wizyta studyjna w Łodzi: relacja Agnieszki, Ady, Marcina i Maćka

Ciąg dalszy relacji z wizyty studyjnej w Łodzi. Marcin podszedł do swojej nad wyraz metodycznie (ekipę INKU zatkało), a Ada napisała do nas powyjazdowy list. A na deser także wspomnienia fotograficzne uchwycone przez zjednoczone siły Agnieszki i Maćka. Czytajcie i jedźcie z nami wszyscy!

Cykl wizyt studyjnych pn. Jedź z nami to program edukacyjno-sieciujący, realizowany przez INKU od 2014 roku. Byliśmy już w Gdańsku, Krakowie, Berlinie, a ostatnio... Łodzi. Po powrocie uczestnicy przygotowują dla nas relacje z wyjazdu. Forma dowolna - dziś będzie badawczo i fotograficznie. Poniżej relacja Marcina, a w naszej galerii (patrz niżej) możecie zobaczyć FOTORELAXACJĘ autorstwa Agnieszki i Maćka. Jedźcie z nami!

Relacja Marcina:

DETROIT

Relację z Łodzi należy rozpocząć od procesów zachodzących w tym mieście od 25 lat, z którymi mieszkańcy i władze miasta nie uporały się do dziś. Niegdyś gospodarcza potęga, dziś porównywana do amerykańskiego Detroit Łódź boryka się z ogromną depopulacją, bezrobociem oraz dekapitalizacją śródmieścia. Kamienice czynszowe w czasie Polski Ludowej nie były remontowane, a w nowej rzeczywistości mieszkańcy i administracja również nie mogły sobie poradzić z potrzebnymi inwestycjami.

Wśród miast wojewódzkich z bezrobociem na poziomie 11,2 % Łódź zajmuje 2. miejsce za Białymstokiem (12,2%) i przed Kielcami (9,9%) -dane z marca 2015. Transformacja ustrojowa w Łodzi wciąż zbiera ponure żniwo.

W 2007 roku Kraków wyprzedził Łódź pod względem liczby ludności. Tym samym Łódź spadła na 3. miejsce najliczniejszych miast w Polsce. Jednak wbrew obiegowym opiniom o masowej emigracji zarobkowej z Łodzi przyczyną tak drastycznej depopulacji miasta jest krótsza długość trwania życia mieszkańców Łodzi w porównaniu do innych miast.

Jednak od kilku lat z dużym zainteresowaniem obserwuję pozytywne zmiany zachodzące w Łodzi odbijające się głośnym echem w całym kraju. Myślę, że już teraz widać ogrom zmian, a za kilka lat miasto będzie odmienione zachowując swoją kulturową tożsamość.

Trwanie życia mężczyzn i kobiet w największych polskich miastach 
Trwanie życia mężczyzn i kobiet w największych polskich miastach

MIASTO KAMIENIC

Projekt Miasto Kamienic realizowany przez Urząd Miejski w Łodzi jest jednym z największym programów rewitalizacyjnych w kraju. Pomysł na wdrożenie programu w Łodzi został przedstawiony przez grupę miejskich aktywistów. Program jest realizowany od 2011 roku i objął swoim zasięgiem już ponad 120 budynków mieszkalnych, na które wydano ponad 180 mln zł.

Program zakłada kompleksową rewitalizację budynków komunalnych – remont od piwnic aż po dach, łącznie z podłączeniem do miejskich instalacji oraz zmianami wielkości lokali mieszkalnych. We własności miasta pozostaje kilka tysięcy budynków mieszkalnych, dlatego projekt, który początkowo zakładał remont około 100 kamienic został znacząco rozszerzony – teraz do rewitalizacji przewidziano całe kwartały zabudowy. Centrum miasta podzielono na 55 obszarów, z których osiem ma być rewitalizowanych w pierwszej kolejności – miasto pozyskało na ten cel 440 mln zł z Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju.

W 2014 roku postanowiono również o przekazaniu wsparcia dla budynków prywatnych będących w rękach wspólnot mieszkaniowych. Tu stworzono kilka 'furtek' takiego dofinansowania – fundusz miejski, aplikacja o fundusze UE z pomocą miasta oraz dotacja z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Z uwagi na kompleksowość projektów remontowych większość mieszkańców na czas prac budowlanych musi opuścić mieszkania. Po powrocie czynsze rosną średnio o ok. 30 % dlatego część mieszkańców wybiera inne lokalizacje zaproponowane przez Urząd Miasta. Do kamienic wraca ok. 38 % dawnych lokatorów, dlatego pojawiają się zarzuty o eksport 'biedy' do innych dzielnic miasta i gentryfikację śródmieścia pod przykrywką rewitalizacji.

Warto dodać że obok rewitalizacji planowanych jest aż 128 wyburzeń kamienic nienadających się do remontu.

 
Śródmieście Łodzi i Szczecina w tej samej skali

NOWE CENTRUM ŁODZI

W szeroko zakrojone plany rewitalizacji śródmieścia Łodzi wpisuje się projekt Nowego Centrum Łodzi w sąsiedztwie budowanego nowego dworca kolejowego Łódź Fabryczna.

Koncepcja dla tego obszaru nie powstałaby nigdy, gdyby nie szansa jaką jest uwolnienie ogromnych terenów inwestycyjnych dzięki budowie nowego dworca i schowaniu infrastruktury kolejowej pod ziemię. Budowa podziemnego dworca związana jest z planami budowy kolejowej linii średnicowej, która połączy dwa najważniejsze łódzkie dworce – Łódź Fabryczna i Łódź Kaliska. Linia o długości połowy I linii warszawskiego metra będzie przebiegać pod ziemią, pod gęsto zabudowanym Śródmieściem. Budowa dworca i Linii związana jest również z projektem Kolei Dużych Prędkości, która połączyć ma Warszawę z Poznaniem oraz Wrocławiem przebiegając właśnie przez Łódź. Dzięki temu pociągi dalekobieżne będą przejeżdżać przez śródmieście Łodzi, które do tej pory było omijane – stary dworzec Łódź Fabryczna był dworcem czołowym łączącym Łódź z Warszawą.

Wstępny plan dla Nowego Centrum Łodzi powstał już w 2007 roku. Za koncepcją stał światowej sławy architekt urbanista Rob Krier. Wtedy jeszcze w ramach Nowego Centrum miało powstać również Centrum Kongresowe Festiwalu Camerimage projektu Franka Gehry. Niestety w międzyczasie doszło do nieporozumień na linii władze miasta – organizatorzy festiwalu i Camerimage przeniósł się na stałe do Bydgoszczy. Plan Nowego Centrum również został nieco zmieniony, czego efektem jest toczący się spór sądowy między autorem planu - Robem Krierem a władzami miasta. Ostatecznie ze wstępnych założeń na razie udało się zrewitalizować budynek dawnej Elektrociepłowni EC1, który wciąż czeka na zagospodarowanie.

Uwolnienie terenów inwestycyjnych wokół nowego dworca, budowa nowego układu transportowego, rewitalizacja istniejącej zabudowy oraz wykreowanie przyjaznych przestrzeni publicznych mają być magnesem, który przyciągnie prywatne inwestycje. Pod koniec ubiegłego roku uchwalono Miejscowy Plan Zagospodarowania, który jest dokumentem określającym przyszły kształt przestrzenny obszaru. Miasto określiło w ten sposób zasady zabudowy na tym terenie, do których potencjalni inwestorzy będą musieli się dostosować. Ponoć chętnych do zainwestowania nie brakuje. Oby tylko poziom architektury dorównał rozmachowi urbanistycznych planów.

Cały obszar NCŁ zajmuje powierzchnię ok. 100 ha, a wartość wszystkich realizowanych projektów wyniesie ok. 1,3 mld złotych.

 
Makieta NCŁ w Punkcie Informacji Turystycznej przy ul. Piotrkowskiej

OFF

Najciekawszą przestrzenią Łodzi została dla mnie OFF Piotrkowska Center. Miejsce  znajduje się na południowym krańcu deptaka ul. Piotrkowskiej w miejscu dawnej fabryki wyrobów bawełnianych Franza Ramischa. Po II wojnie światowej zakłady upaństwowionio, by po 1989 ponownie oddać w ręce prywatne. Działał tam głośny klub muzyczny, pub piłkarski, a następnie miejsce stało się sławne dzięki fast-foodom z azjatyckim jedzeniem. Do miejsca przylgnęło określenie China-Town.

W 2003 roku teren kupił irlandzki deweloper Orange Property Group. Miał powstać w tym miejscu kompleks z czterogwiazdkowym hotelem, kinem, loftami, dwupoziomowym parkingiem, restauracjami i sklepami. Plany pokrzyżował kryzys na rynku nieruchomości.

W 2008 roku po porozumieniu z Orange Property Group w miejscu fabryki Ramischa rozpoczęło działalność stowarzyszenie Fabrykancka, które skutecznie animowało przestrzenią na cele artystyczne, kulturalne i prospołeczne aż do 2012 roku. Właściciel terenu widząc pozytywne zmiany w nastawieniu mieszkańców do dawnego China Town, postawił na samodzielnie zarządzanie budynkami i terenem. Budynki fabryczne oddano w ręce osób kreatywnych i twórczych – swoje miejsce znalazły tam grupy artystyczne, projektanci, architekci, itp. Powstało tam również kilka klubów, restauracji i klubokawiarni oraz sklepy z niecodziennymi przedmiotami. A wszystko to opatrzono szyldem OFF Piotrkowska.

W 2014 roku miejsce to zostało jednym z 7 nowych cudów Polski zdobywając 1. miejsce w plebiscycie National Geographic. Wg mnie w pełni zasłużenie. Zastanawia mnie tylko jaka przyszłość czeka OFF. Często jest tak, że tego typu miejsca stają się ofiarami własnego sukcesu a rosnąca popularność zabija naturalność i alternatywny klimat miejsca.

OFF Piotrkowska jest świetnym przykładem wyjątkowo dobrze funkcjonującej przestrzeni publicznej w rękach prywatnych. Nie będąc przy tym centrum handlowym - w Polsce to zupełnie nowa jakość.


OFF Piotrkowska

FUNDACJA NORMALNE MIASTO FENOMEN

Fundacja powstała 2009 roku. Od tego czasu realizuje swoje cele statutowe w dziedzinie transportu zrównoważonego, społeczeństwa obywatelskiego, przestrzeni miejskiej oraz tożsamości miasta Łodzi. W ramach wyjazdu miałem okazję spotkać się z Piotrem Kowalskim – członkiem Rady Programowej Fundacji.

Fundacja w swoich działaniach skupia się na działaniach lokalnych – dotyczących Łodzi. Jednak niektóre z inicjatyw są na tyle uniwersalne, że stały się działaniami ogólnokrajowymi. Tak jest z kampanią informacyjną AutoSTAĆ.pl, której celem jest zmiana nastawienia mieszkańców do zachowań komunikacyjnych w mieście i promocja ekologicznych sposobów przemieszczania się.

Z kolei inna lokalna akcja – woonerf dla Łodzi odbiła się szerokim echem w wielu polskich miastach. Woonerf to w wolnym tłumaczeniu z języka holenderskiego "ulica do mieszkania". W przeciwieństwie do większości ulic współczesnych miast które straciły swoje funkcje społeczne na rzecz funkcji komunikacyjnych, woonerfy to ulice zachowujące funkcję komunikacyjną z priorytetem ruchu pieszego i rowerowego. Woonerf to ulica, która traci swój walor tranzytowy na rzecz zapewnienia mieszkańcom przyjaznej przestrzeni publicznej, służącej lokalnej mikro-społeczności. Polskim odpowiednikiem słowa woonerf może byćpodwórzec.

Inicjatywa rozpoczęła się od wytypowania szeregu ulic w śródmieściu miasta o marginalnym znaczeniu komunikacyjnym. Wśród kilkunastu wytypowanych ulic znalazły się zarówno te w sąsiedztwie ulicy Piotrkowskiej jak i ulice na obrzeżach ścisłego śródmieścia o typowo lokalnym charakterze. Szczegółowy projekt koncepcyjny dla ulicy 6 sierpnia i Piramowicza powstał w ramach warsztatów z mieszkańcami ulic. Po akceptacji projekt został zgłoszony do I edycji budżetu obywatelskiego i wygrał w głosowaniu mieszkańców. Pierwszą ulicą przekształconą w połowie 2014 roku była ul. 6 sierpnia.

W II edycji Budżetu Obywatelskiego do przekształcenia w woonerfy wytypowano ul. Piramowicza, ul. Lindleya oraz ul. Traugutta, która jest przedłużeniem istniejącego już podwórca 6 sierpnia.

Co ciekawe, inicjatywa, która spotkała się z entuzjazmem mieszkańców była krytykowana przez Biuro Architekta Miasta oraz środowiska zawodowych architektów i urbanistów. Ulica 6 sierpnia miałaby być bowiem jedną z dróg dojazdowych do nowego dworca Łódź Fabryczna. Nie mówiły o tym jednak żadne miejskie dokumenty planistyczne ani strategie rozwoju. Tak wynikało jedynie z analiz urbanistów, którzy zabrali głos w publicznej dyskusji.

Pomimo podnoszenia głosów o nieliczeniu się z opinią specjalistów, Towarzystwo Urbanistów Polskich ostatecznie przyznało nagrodę specjalną dla najlepszych przestrzeni publicznych w województwie łódzkim właśnie dla woonerfa na ul. 6 Sierpnia.


ul. 6 Sierpnia oraz ul. Piramowicza

MIEJSKA PRACOWNIA URBANISTYCZNA

Drugą osobą, z którą miałem przyjemność spotkać się w ramach wizyty studyjnej była Małgorzata Saciuk z Miejskiej Pracowni Urbanistycznej w Łodzi.

W 2013 roku ruszyły prace nad nowym Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego dla Łodzi.Studium jest dokumentem określającym rozwój przestrzenny miasta w perspektywie kilku-kilkunastu lat. Jest to swoista wizja rozwoju i funkcjonowania miasta. Miasto jest jednak organizmem podlegającym nieustannym zmianom, dlatego dokument Studium aktualizuje się średnio co kilka lat.

Ostatni dokument Studium uchwalono w 2010 roku. Wg możliwości zabudowy jakie stwarzał ten dokument, Łódź mogłoby zamieszkiwać nawet 950 tysięcy osób. Nie jest to jednak informacja optymistyczna. Z szacunków demografów wynika, że w 2030 roku Łódź będzie zamieszkiwać 610 tysięcy osób. Pozostawiając w dokumencieStudiumtak wiele terenów przeznaczonych pod zabudowę, przy tak pesymistycznych prognozach demograficznych, Łódź prawdopodobnie spotkałby los amerykańskiego Detroit. Tereny przeznaczone pod zabudowę miasto musiałoby uzbroić z własnych środków co kosztowałoby od 4 do 10 miliardów złotych. To oznaczałoby dalszą dekapitalizację Śródmieścia oraz bankructwo.

Prace projektowe nad nowym dokumentem Studium są obecnie na etapie tworzenia wariantów rozwoju miasta. Powstały 3 warianty: pierwszy z nich zakłada nieznaczne ograniczenia w nowo-planowanej zabudowie podmiejskiej, drugi – radykalny zakłada skoncentrowany rozwój miasta do wewnątrz z silnym wzmacnianiem funkcji śródmiejskich i podnoszeniem jakości życia w centrum. Równolegle przewiduje przeznaczenie obszarów podmiejskich dotychczas niezabudowanych do wyłączenia z zabudowy w przyszłości. Trzeci wariant to kompromis między ekstensywnym rozwojem a intensywniejszym wykorzystaniem istniejących zasobów. Decyzja o tym który z wariantów zostanie wybrany to zapewne kwestia kilku miesięcy. Planiści chcą by nowy dokument Studium został uchwalony w 2016 roku.

O AUTORZE:

Marcin Szneider - absolwent Politechniki Gdańskiej. Do rodzinnego miasta wrócił zaraz potem i otworzył pracownię VULCAN Works. Obecnie pracownik Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego jako technik model, razem z Tomkiem Sachanowiczem współredaguje fanpage’a Architektura w Szczecinie na FB oraz relacjonuje wydarzenia na portalu SzczecinGłówny.org. Związany ze Stowarzyszeniem Estetycznego i Nowoczesnego Szczecina. 

Relacja Ady:

Pojechałam z wami do Łodzi!

Łódź to jedno z miejscu w Polsce, które jest dla wielu szczecinian zagadką. Bo do Łodzi nigdy nie opłaca się jechać, bo daleko, bo jest tylko jeden pociąg, a po co, a dlaczego – wątpliwości nigdy się nie kończą. Tymczasem należy to dobrze przemyśleć! Wyjazd ze Szczecińskim Inkubatorem Kultury to był wspaniały pomysł, aby poznać Łódź na nowo!

Wszystkie miejsca, które udało nam się odwiedzić czyli: Art_Inkubator, Muzeum Książki Artystycznej, Muzeum Kinematografii, fabryka Wima (gdzie jest FabLab) i oczywiście osławiona już Off Piotrkowska, były ciekawe i unikatowe.

Przez cały czas trwania wycieczki widać było, że miasto wciąż przechodzi dużą transformacje z miasta przemysłowego na usługowe, wielkie przestrzenie pofabrycznych budynków zostają zagospodarowane, ale część w dalej niszczeją co mocno ze sobą kontrastuje, tworząc dość nietypowy obraz całego miasta.

Z perspektywy młodej projektantki, ale i przedsiębiorcy moją szczególną uwagę przykuł Art_Inkubator, który wspiera młodych przedsiębiorców związanych z przemysłem kreatywnym w mieście i w centrum miasta oferuje biura za bardzo preferencyjne stawki. I to jakie!

Jedno z najbardziej magicznych miejsc, w jakich byłam w całym moim życiu to Muzeum Książki Artystycznej prowadzone przez starsze małżeństwo, któremu udało się zebrać niesamowite eksponaty - maszyny, wydawnictwa unikatowe oraz mnóstwo ciekawych pras i innych rzeczy do drukowania w dawnych i zapomnianych przez drukarzy technikach! Polecam wszystkim Łódź i na pewno jeszcze tam wrócę! Łódź inspiruje!

P.S. Żałuję jedynie, że nie udało nam się spotkać Oskara w Muzeum Kinematografii.

O AUTORCE:

Ada Krawczak - grafik, animatorka kultury, absolwentka szczecińskiej Akademii Sztuki na kierunku Grafika. „Ubierała” w dzianinowe ubranka globus wieńczący siedzibę AS (2011), a z okazji Dni Skandynawskich w Szczecinie uszyła tkaninę inspirowaną stylem Północy (można ją oglądać w holu INKU). Współpracowała z artystką Natalią Szostak przy społeczno-artystycznym projekcie „Biały Szlak” (2013) oraz „Utwór Lokatorski” (2014) w ramach PLATERØWKI w Szczecinie. Od 2012 do 2014 kurator w Galerii w Alei Fontann w Szczecinie. Współpracuje z Szczecińskim Inkubatorem Kultury oraz Centrum Kultury Euroregionu Stara Rzeźnia, gdzie prowadzi warsztaty dla dzieci i dorosłych.

O AUTORACH ZDJĘĆ (zajrzyj do galerii poniżej):

Agnieszka Miluniec - urodzona w Szczecinie, zamieszkała wszędobylsko. Postać wszechstronnie utalentowana - nieobca jej zarówno informatyka, jak i gastronomia, pedagogika. Artystka, kostiumolożka i scenografka - w Szczecinie tworzyła światy m.in. do spektakli "Misiaczek" i "39 stopni. Komedia kryminalna wg Hitchcocka".

Maciej Osmycki - urodzony w Warszawie. Ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie na Wydziale Malarstwa w pracowni profesora Stefana Gierowskiego. Mieszka i pracuje w Szczecinie. W latach 1990-1992 pracował jako adiunkt na Wydziale Sztuk Pięknych Universidad de Guadalajara w Meksyku. Zajmuje się malarstwem, rysunkiem, scenografią. Twórca Fundacji Odra Zoo i jednego z najważniejszych miejsc na mapie Szczecina, kawiarnio-galerii ODRA ZOO.

Komentarze