PRACOWNIA MODNIARSKA - KAPELUSZE U PANI EWY TOKARSKIEJ

Są wszędzie. Z filcu, angory, moheru, materiału o nazwie „futro - złoty pies”, na każdej ścianie, stole, szafie. Pracownia Modniarska Pani Ewy Tokarskiej została wybrana przez szczecinian do metamorfozy szyldu, w ramach inicjatywy pn. Dobre Praktyki.  

„Dżokejki, fason poznański, berety, robinhoodki, toczki z woalkami, romantyczne, fason Diora, piotrusie, alladynki, amazonki, hiszpańskie, furażerki, klintony” – wymienia Ewa Tokarska. Wykonanie jednego kapelusza zajmuje około tygodnia. I nie ma dwóch identycznych. Ma klientki, które nie wyjdą bez niego na ulicę. Dla nich to obowiązkowy element stroju. Wśród nich i najprawdziwsza hrabina, rodowita szczecinianka, chluba zakładu, „kochana pani klientka, szczęśliwa w kapeluszach”. Ale są i panie, które kupują kapelusz tylko do kościoła. Inne przychodzą, żeby sobie humor poprawić, żeby chociaż poprzymierzać. Coraz śmielej zaglądają mężczyźni, główne po kapelusze panamy. Współpracuje z teatrami, bo tam kapelusz musi zmieścić się pod peruką.

Pani Ewa najpierw sięga po drewnianą formę, potem nakłada filc. Kapelusz tworzy się pod wpływem żelazka, pary, usztywniacza. Po dobie jest zdejmowany z formy, jak się już uleży zaczyna się wykańczanie, zdobienie. „Ręczna robota od A do Z, trzeba dużo cierpliwości.”

Klientki wymyślają sobie model, a ona musi się przystosować i zrobić. Uważać co do centymetra, a nawet milimetra. A najbardziej lubi uruchamiać własną fantazję. Wtedy tworzy dzieło sztuki, które z powodzeniem może ozdobić głowę na prestiżowej imprezie, nawet na najsłynniejszych wyścigach konnych Royal Ascot.

Modniarstwa uczyła się od Alicji Mrowiec, bodajże pierwszej modystki w Szczecinie, która miała zakład przy al. Wojska Polskiego, naprzeciwko nieistniejącej już „Mody Polskiej”. To od niej ma niezwykłą pamiątkę – kalotkę, czyli drewnianą formę do kształtowania kapeluszy, zrobioną jeszcze przez jej ojca. Wykonana jest z pnia drewna, z widocznymi słojami, i mnóstwem dziurek, pozostałością po wbijanych gwoździkach. Ciocia pani Ewy, Wanda Supczyńska, prowadziła zakład od lat 50. XX w. przy ul. Bogusława, zwanej wtedy „ślubną ulicą”. W piwnicy przy skrzyżowaniu ulic Bohaterów Getta Warszawskiego i Królowej Jadwigi jest od około 2006 r.

„Kiedy robi się bardzo ciepło, trzeba tę zimę spakować”, gruntownie zmienia ekspozycję dwa razy w roku. „Codzienność jest trochę szara, następców chyba nie ma. Klientki proszą bym nie rezygnowała. Jak długo będę mogła, będę pracowała... jak długo dam radę”.

● Ewa Tokarska (rocznik 1951) ● Pracownia Modniarska, ul. Bohaterów Getta Warszawskiego 22

Tekst autorstwa Justyny Machnik pochodzi z wystawy „Mistrzowie rzemiosła” (25.07.-30.09.2015, Muzeum Techniki i Komunikacji – Zajezdnia Sztuki w Szczecinie). 

PRZYSTAŃ (w) INKU!

Komentarze