Piśmiennictwo getta w kanonie szkolnym. Relacja

O tym, że kultura żydowska wciąż jest tematem aktualnym i ciekawym dla mieszkańców Szczecina, świadczyć mogą odbywające się już drugi raz w naszym mieście Dni Kultury Żydowskiej Adlojada.
    
W ciągu kilku dni wykładów i koncertów mamy możliwość przyjrzenia się z bliska tym elementom ważnym w życiu społeczności żydowskiej, które jednocześnie stanowią pewną furtkę do międzykulturowego spotkania.

Jednym z organizatorów tegorocznej Adlojady jest Zachodniopomorskie Centrum Doskonalenia Nauczycieli, co nadaje części spotkań charakter silnie pedagogicznej debaty nad kondycją współczesnego ucznia oraz systemu edukacji. Takim właśnie spotkaniem w drugim dniu Adlojady był panel dyskusyjny „Piśmiennictwo getta w kanonie szkolnym” z udziałem dr Anny Kondrackiej-Zielińskiej (I i IV LO w Szczecinie) oraz Ireneusza Statnika (II LO w Szczecinie), gdzie rozważania nad obecnością Holocaustu w nauczaniu szkolnym oparto na dwóch pozycjach książkowych: „Zdążyć przed panem Bogiem” oraz „I była miłość w getcie”.

Przy udziale niezbyt licznej publiczności (co może dziwić ze względu na wciąż trudny dla nauczycieli temat nauczania o Holocauście w szkole) rozmowa szybko zeszła na ogólne problemy w nauczaniu języka polskiego i historii w odniesieniu do tematu Holocaustu, co ukazuje ciągle trudną drogę nauczycieli humanistów do wykrzesania ze swoich uczniów tego, co przewidują dla nich zawarte w podstawie programowej cele edukacyjne i wykreowania z nich świadomych uczestników kultury.

W trakcie półtoragodzinnego spotkania uczestnicy panelu zwrócili uwagę na braki elementarnej wiedzy historycznej u uczniów zaczynających naukę w liceum, co skutecznie utrudnia pracę nad literaturą Holocaustu na zajęciach języka polskiego. Uczestnicy dyskusji pytani byli o sposoby radzenia sobie z problemami na tej płaszczyźnie edukacji, prowadzący Sławomir Iwasiów zastanawiał się natomiast nad swoistym złotym środkiem w procesie wprowadzania uczniów w zawiły świat holocaustowej literatury. Ireneusz Statnik, ceniony w Szczecinie polonista, sugerował, że nie można oczekiwać od uczniów pełnego zrozumienia zagadnienia, z którym się stykają, jeżeli nie wypracuje się pewnej ciągłości w procesie edukacji i nie doprowadzi do synergii działających na uczniów bodźców, zarówno tych lekcyjnych jak i pozaszkolnych. Co do niespójności programu nauczania historii i języka polskiego uczestnicy debaty byli zgodni – historyk nie nadąża z programem za polonistą, godzin jest mało (historia to tylko jedna godzina tygodniowo) i brakuje czasu oraz możliwości wypracowania w uczniach wrażliwości pozwalającej na świadome spotkanie z literaturą Holocaustu, a szkolne wycieczki do miejsc z Zagładą związanych nadają często zagadnieniu wymiar odrobinę groteskowy, kiedy między zakupy w galerii handlowej a wizytę w kinie wpleść trzeba jednak poważny temat.

Poziom debaty napawa optymizmem. Co prawda miała ona charakter wewnętrznej dyskusji osób zawodowo zajmujących się nauczaniem (czy to w liceum, czy na poziomie akademickim) ale przysłuchując się rozważaniom można było odnieść wrażenie, że nie wszystko jeszcze stracone, bo wciąż w zawodzie pracująca pedagodzy z pasją uczenia i chęcią dotarcia do umysłów swoich uczniów. A to chyba w szkole najważniejsze, żeby, cytując jednego z uczestników panelu, młodego człowieka zainteresować i wskazać mu drogę, po której idąc znajdzie przynajmniej część odpowiedzi na nurtujące go pytania.

Adlojada potrwa do soboty. Zachęcam do udziału w kolejnych spotkaniach z cyklu. Okazuje się bowiem, że kultura żydowska nie jest wcale odległa i obca – dotyka nas często w sposób nieuświadamiany. Warto zwrócić na to uwagę i skorzystać z nadarzającej się okazji.

Paulina Berczyńska

Przydatne linki:
Muzeum Narodowe w Szczecinie

Komentarze